| Ambasador Chin: musimy pogodzić ekologię z rozwojem |
| 2009/12/17 |
| (Dziennik Gazeta Prawna, 17 Grudnia 2009)
PIOTR CZARNOWSKI: Chiny są jedną z największych potęg gospodarczych świata. Dlaczego domagacie się tego, by wciąż być traktowanym jak państwo rozwijające się? RONGMIN SUN: Chiny faktycznie notują potężny wzrost gospodarczy, ale nasz dochód per capita nieznacznie przekracza 3 tys. dol. To zaledwie 1/3 czy nawet 1/4 światowej średniej. Zgodnie z kryteriami ONZ 150 mln Chińczyków żyje w biedzie. Dlatego mamy prawo mówić o sobie, że jesteśmy państwem rozwijającym się. Tempo rozwoju gospodarczego Chin przekracza, i to mimo kryzysu, 7 proc. PKB. Dlaczego nie chcą ponosić takich samych kosztów walki z globalnym ociepleniem, jak USA czy UE? To państwa rozwinięte ponoszą historyczną odpowiedzialność za zmiany klimatu. Od początku rewolucji przemysłowej aż do dziś wyprodukowały aż 80 proc. dwutlenku węgla, który został wyrzucony do ziemskiej atmosfery. Nawet obecnie państwa te pozostają największymi producentami gazów cieplarnianych (GHG). Oceniając waszą strategię w Kopenhadze wygląda, że traktujecie ekologię instrumentalnie: nie chodzi o ochronę klimatu, ale o walkę ze starymi potęgami gospodarczymi Zachodu, zwłaszcza z USA, o nowy podział wpływów na świecie. Zmiany klimatu to sprawa globalna, poważne wyzwanie stojące przed całą ludzkością. Ten problem może być rozwiązany tylko dzięki współdziałaniu całego świata. Nie interesuje nas walka o strefy wpływów, nie przejawiamy zimnowojennej mentalności. USA są krajem rozwiniętym, a Chiny rozwijającym się. To oznacza, że Waszyngton i Pekin różnią się odpowiedzialnością i obowiązkami. Kraje rozwinięte powinny - bez stawiania jakichkolwiek warunków - kontynuować działania na rzecz ograniczenia emisji GHG. Ale propozycja Chin na Kopenhagę jest przewrotna. Ogłaszacie redukcję emisji CO2, ale przy tym tempie waszego rozwoju gospodarczego, będziecie truli jeszcze bardziej. Chiny są krajem rozwijającym się: i ekonomicznie, i społecznie. Pielęgnując ten rozwój nie da się uniknąć rozsądnego wzrostu zapotrzebowania na energię i związanej z tym emisji zanieczyszczeń. Poza tym z naszego punktu widzenia walka z globalnym ociepleniem nie może przełożyć się na gwałtowne zahamowanie dalszego wzrostu gospodarczego. Walka z biedą i polepszenie standardów życia w Chinach jest dla nas trudnym zadaniem. Ale jak to pogodzić z waszymi zapewnieniami, że poważnie traktujecie ochronę klimatu? W 2006 r. 1,3 mld Chińczyków wyprodukowało 5,6 mld ton CO2, co stanowi światowe 20 proc. , a kraje rozwinięte, które zamieszkuje mniej niż miliard ludzi, wyemitowały 12,9 mld ton CO2, czyli 46 proc. Konieczność rozwoju i polepszenia warunków życia ludzi zmuszą nas do podtrzymania emisji GHG, oczywiście w rozsądnych ilościach. To chyba nie jest w porządku, by rozwinięty świat narzucał Chinom prawo do rozwoju tylko w 20 proc. czy 30 proc.? Pan mówi o emisji zanieczyszczeń w rozsądnych ilościach, ale Chiny wyprzedziły USA i są teraz największym trucicielem na świecie. Ale licząc emisję CO2 per capita wyprzedzają nas kraje rozwinięte. Skoro wszyscy są sobie równi, dlaczego Chińczycy mają mieć prawo tylko do 1/4 emisji dwutlenku węgla per capita, które wytwarzają kraje rozwinięte? A poza tym wszyscy, którzy obserwują rozwój Chin, powinni dostrzec, że już dawno temu nasz rząd zauważył problem zatrucia środowiska i zmian klimatycznych. I wiele rzeczy już zrobiliśmy. Na przykład co? Słyszy się raczej o nowych inwestycjach, realizowanych z wielkim rozmachem, ale bez szacunku dla przyrody, niż o proekologicznych działaniach? Już do 11. Planu Pięcioletniego, na lata 2006-2010, wpisaliśmy cele klimatyczne: redukcję emisji CO2 oraz oszczędzanie energii. Od 2006 do 2008 r. zużycie energii na jednostkę PKB spadło o ponad 10 proc. Już teraz jedna na 10 rodzin korzysta z energii słonecznej. Kontynuujemy proces zalesiania. Do końca czerwca tego roku zasadziliśmy ponad 3 mld drzew na ponad 5 mln hektrów. Takie działania podejmują wszystkie państwa. To nic nadzwyczajnego. Więc proszę mi wskazać, który kraj posadził w ciągu pół roku 3 mld drzew? Nasz rząd kładzie też ogromny nacisk na edukację w dziedzinie ekologii. Z ostatniego sondażu Banku Światowego wynika, że aż 68 proc. Chińczyków gotowych jest na podwyżki np. energii, jeśli wiązałoby się to z zahamowaniem zmian klimatycznych. Skoro tak, to dlaczego Chiny wzbraniają się przed jednostronnym ogłoszeniem redukcji emisji CO2, czekając na to, co zrobią USA i UE? Ależ to właśnie zrobiliśmy. To jest nasza propozycja na szczyt w Kopenhadze: jesteśmy gotowi ograniczyć emisję CO2 o 40-45 proc. na jednostkę PKB do końca 2020 r. w porównaniu z 2005. I nie stawiamy przy tym żadnych warunków. Co zaś do USA i UE- nie powinny uciekać od odpowiedzialności, lecz być liderami w walce o zahamowanie zmian klimatycznych: jeszcze bardziej ograniczyć emisję CO2 oraz przekazać krajom rozwijającym się fundusze i niezbędne technologie. Dlaczego Chiny domagają się pomocy w dostosowaniu się do nowych ekologicznych norm? Przecież są wystarczająco bogate. Zgodnie z protokołem z Kioto kraje rozwinięte mają obowiązek przekazania funduszy i technologii państwom rozwijającym się. Te przyjazne środowisku rozwiązania są efektem długiego, niczym nie skrępowanego rozwoju. Nam są potrzebne po to, by skutecznie walczyć z ociepleniem klimatu i by jednocześnie móc rozwijać się. Jeśli kraje rozwinięte rzeczywiście chcą walczyć z globalnym ociepleniem, muszą podzielić się nowoczesnymi technologiami. Skoro ochrona środowiska jest teraz waszym priorytetem, dlaczego rozwijacie najbrudniejsze sektory przemysłu, jak produkcja stali czy aluminium. Chiński rząd przygotował specjalne programy dla przemysłu, w których zalecił oszczędzanie energii i ochronę środowiska. Projekty, które wiązały się z ogromną ilością emisji CO2 lub skażeniem środowiska, nie są już rozwijane. Te, które już istnieją są powoli zamykane. Co jest ważniejsze: ekologia czy pieniądze? Obie rzeczy są ważne. Środowisko naturalne kładzie fundamenty pod zdrowy rozwój ekonomiczny, a ten z kolei promuje ochronę środowiska. Jak utrzymać zdrową proporcję? Kraje rozwinięte szukają dobrego rozwiązania przez dwa wieki industrializacji. Chiny z pewnością nie będą podążały ich starymi drogami "teraz zanieczyszczaj, później chroń". Nie jest to łatwy cel do osiągnięcia dla kraju liczącego ponad 1,3 mld mieszkańców. |
